Reklama
  • Poniedziałek, 22 lutego 2016 (13:10)

    Styczniowa depresja czyli „blue monday”

Gdy opuści cię radosny nastrój sylwestrowy, nadejdą szare, smutne dni, które zwiastują najbardziej depresyjny dzień w roku!

Skąd pomysł na „blue monday”?

Termin ten wprowadził w 2004 r. Cliff Arnall, pracownik Uniwersytetu w Cardiff w Walii. Stworzył matematyczny wzór „na samopoczucie”, uwzględniając aktualne otoczenie człowieka, stan jego finansów i psychiczne nastawienie do życia.

Z jego wyliczeń wyszło, że najbardziej przygnębiającym dniem w roku jest trzeci poniedziałek stycznia. Bo wtedy na kiepską pogodę, krótki dzień i niedosyt słońca nakładają się terminy spłacania rat kredytów wziętych przed świętami i poczucie klęski z powodu niedotrzymania noworocznych postanowień (większość z nas właśnie pod koniec stycznia porzuca dietę albo wraca do palenia).

Reklama

Czy „blue monday” naprawdę istnieje?

Naukowcy zżymają się na takie próby odgórnego ustalenia najsmutniejszego dnia w roku. Po pierwsze chodzi o nieprzystawalność różnych zmiennych użytych przez Arnalla w równaniu.

Obrazowo rzecz ujmując, wygląda to tak, jakbyśmy chcieli porównać jabłka nie tylko z gruszkami, ale i z pogodą w Radomiu, populacją łasic w Pomorskiem i ilością drobnych w kieszeni co siedemnastego pasażera dowolnej kolejki podmiejskiej, ale tylko w środę po południu.

Twórca równania nie zadał sobie trudu zebrania wystarczająco dużej, a przy tym w miarę jednorodnej populacji badanych oraz nie przetestował swej hipotezy, zatem niczego nie udowodnił. Po drugie zaś, nawet zakładając, że zaproponowane przez niego parametry mają jakiś sens, odnoszą się one tylko do pewnej części społeczeństw i to w określonym kręgu kulturowym.

W końcu Chińczycy nie obchodzą Nowego Roku w styczniu, zupełnie kiedy indziej dają sobie prezenty i biorą na nie kredyty. Z kolei w Australii lub Ameryce Południowej styczeń zdecydowanie nie jest miesiącem, który kogokolwiek mógłby wpędzić w pogodową depresję, ponieważ tam jest wtedy środek lata.

Warto przejmować się „blue monday”?

Na pewno nie dosłownie. Jeśli nie braliśmy w grudniu kredytu, pogoda zachęca do wyjścia na spacer (na niebie świeci słońce, a na trawnikach leży puszysty, świeży śnieg), zaś noworoczne postanowienia realizujemy planowo, „blue monday” z pewnością nas nie dotknie. W przeciwnym razie zły nastrój może nas dopaść już w czwartek, po święcie Trzech Króli.

Jak poprawić sobie nastrój w styczniu?

Z pewnością nie warto brać na siebie zbyt wielu noworocznych postanowień. A te, których się podejmujemy, powinny być realne do wykonania. Innym dobrym sposobem na poprawienie sobie samopoczucia jest aktywność fizyczna.

Wszak podnosi ona w organizmie poziom endorfin, czyli hormonów szczęścia. Warto zaplanować w nowym roku czas na codzienne spacery, choćby pogoda nas do tego nie zachęcała. Systematycznie maszerując, poza pobudzaniem krążenia i poprawieniem sobie nastroju, wzmacniamy nasz naturalny układ odpornościowy.

Dieta na dobry humor

Pamiętaj, że po zjedzeniu słodyczy nastrój się poprawia, ale na krótko. Kiedy zawarte w słodyczach cukry proste zostaną zaabsorbowane, znów poczujesz pogorszenie nastroju. Kiedy więc dopadnie cię chęć na coś słodkiego, wybierz gorzką czekoladę (z zawartością minimum 70% kakao).

Dla prawidłowego działania mózgu i dobrego nastroju jedz tłuste ryby (mają dużą zawartość kwa- sów omega-3 i omega-6) oraz orzechy (są źródłem magnezu).

Twoje Imperium
Więcej na temat:Blue | Blue | depresja | warto | dieta | australii | trzech | Radom | Cardiff

Zobacz również

  • Agresja, rozdrażnienie, nadpobudliwość. To nie musi być ADHD. Tak często objawia się depresja u dzieci. Naucz się ją dostrzegać. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.